Karta Włóczykija - nasz głos w sprawie

Odezwał się do nas nasz ziomal Robert z bloga Z Nożem Przez Świat , z prośbą abyśmy wypowiedzieli się na temat rozpoczętej przez niego inicjatywy "Karty Włóczykija" czyli swoistej karty/patentu zezwalającej na biwakowanie w lesie/ uprawianie bushcraftu/ survivalu-oczywiście po spełnieniu pewnych wymagań i uiszczeniu opłaty. Poniżej znajdziecie nasze, trochę odmienne opinie na ten temat.

Zdanie Piotrka:

Tak jak wielu z was, uwielbiamy spędzać czas w lesie, nocować w nim, spacerować czy po prostu relaksować się wisząc sobie wygodnie w hamaku. Boli mnie fakt, że w naszym kraju dostęp do natury jest w pewnym sensie reglamentowany i sposoby obcowania z nią są nam narzucane/ograniczane przez obowiązujące prawo. Wiadomo, że idealnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie legislacji na wzór skandynawskiego prawa Allemansrätten pozwalającego w dużym uproszczeniu na nieogrniczony dostęp do natury będącej dobrem wspólnym (oczywiście z właściwym jej poszanowaniem). W mojej opinii jednak takich rozwiązań szybko się nie doczekamy, dlatego też wspomniana "Karta Włóczykija" może być krokiem naprzód a jak wiadomo kropla drąży skałę.

Zadaję sobie sprawę, że "Karta Włóczykija" nie będzie rozwiązaniem idealnym. Rodzi niepokój o napiętrzanie biurokracji, kwestie formalne związane z uzyskaniem karty czy wysokość opłat. W naszej ocenie mimo wszystko każde rozwiązanie które zwiększy "dostęp" do lasów, zwiększy możliwości biwakowania w nich dla takich zapaleńców jak my jest krokiem w dobrą stronę. Może jestem idealistą ale zakładam, że o kartę występować będą pasjonaci- zaangażowani również w sprawę ochrony natury, wierzę że pozwoli pokazać organom decyzyjnym i rządzącym o potencjale jaki jest w naszym "leśnym" środowisku i otworzy drogę do dalszego liberalizowania prawa. Liczę, że dochody z tytułu opłaty za kartę trafią w rozwój leśnej infrastruktury biwakowej, szlaków, edukację. Myślę też że tryglodyci i oszołomy którzy teraz śmiecą w lasach, robią kolokwialnie mowiać "bydło" nie będą o taką kartę występować bo i tak poszanowanie prawa, i praw natury mają w du... .

Ja jestem za, ale bez hurraoptymizmu. Idźmy mądrze, małymi kroczkami, tworząc inicjatywy, lobbując, edukując walczmy o prawo dostępu do naszego wspólnego dobra jakim są zasoby naturalne naszego PIĘKNEGO kraju :)

Zdanie Przemka:

Na wstępie zaznaczam, że nie chciałbym być źle zrozumiany. Oczywiście, że jestem zwolennikiem wszelkich zmian które mogą uprościć nam obcowanie z naturą. Chciałbym aby nasze regulacje prawne pozwalały na uprawianie turystyki leśnej bez łamania prawa tak jak dzieje się to w obecnym stanie prawnym. Popieram zdanie Piotrka, że liberalizacja prawa w tym zakresie mogła by przynieść nieoczekiwane skutki, znając podejście różnych sebixów.

Niestety oprócz zgrai kołków przed którymi musimy przyrodę ochraniać mamy też bandę cwaniaków którzy potrafią dla własnego zysku wykorzystać każdy akt prawny czy nawet najsłuszniejszy ruch społeczny (w każdym środowsku znajdą się takie osoby).

Dlatego tak duże kontrowersje budzi pomysł Roberta z bloga “ Z Nożem Przez Świat”. Boję się że jego słuszna idea zostanie zamieniona w kolejną maszynkę generującą kasę. Możecie się ze mną nie zgodzić ale czy związki zawodowe czy koła łowieckie to też w założeniu były słuszne idee, a przez lata swojego funkcjonowania stały się hermetycznymi organizacjami dla wybranych.

Z mojej perspektywy Robert i jego Karta Włóczykija będzie miała nasze wsparcie, jednakże mamy nadzieję że stanie się zaczątkiem do obszerniejszej społecznej dyskusji a sama w sobie zmieni formę z zezwolenia na swoistą rangę czynnego działacza na rzecz przyrody i turystyki leśno outdoorowej. Mamy nadzieję że zarówno po jednej jak i po drugiej stronie rozpoczętej rozmowy zasiądą ludzie który w sercu mają przyrodę a nie kasę i wypracujemy rozwiązania które będą tej przyrodzie służyły.

PS. W kwestii rozwiązań które są najbardziej realne polecam film

https://www.youtube.com/watch?v=-AmHYyNvLTY

Myślę że najbliżej zbliża się on do sedna tematu.

Komentarze

  1. Cześć.
    Przeczytałem wasze wypowiedzi o "karcie włóczykija" i choć podobnie jak wy popieram tę ideę, to mam podobne do waszych, wątpliwości na temat prób skomercjalizowania całego projektu... Co do obecnych w naszym kraju "Januszów" (prezesów związku śmiecenia na łonie natury :)), to wpadł mi do głowy pomysł, aby każdy posiadacz karty włóczykija, miał coś na kształt uprawnień urzędnika państwowego i mógł (na zasadach wolontariatu) podejmować działania zmierzające do eliminacji niepożądanych zachowań w lesie. Oczywiście nie mówię tu o uprawnieniach jak te policyjne (czy podobne), ale kiedy już jestem w lesie i przypadkiem widzę jak ktoś np. wyrzuca śmieci czy pali ogień to mógłbym chociaż sprawdzić czy jest posiadaczem karty włóczykija albo zgłosić sprawę do odpowiednich organów tak by ta osoba została pociągnięta do odpowiedzialności (jeśli rzeczywiście łamie prawo). Rzecz jasna, co do szczegółów należałoby podyskutować z ludźmi mającymi pojęcie o zagadnieniu. (bo, być może, jest to nierealny pomysł)
    PS.
    Dodam jeszcze swoje spostrzeżenie o tym, iż mimo dość częstych wypraw do lasu, leśniczego spotkałem tylko kilka razy, więc dzięki uprawnieniom, które proponuję, może dałoby radę jakoś "wysprzątać" tych baranów z lasu (lub przynajmniej znacznie ograniczyć ich działania).
    Pozdrawiam i proszę o komentarz.
    MARCIN.S

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za cenny głos w sprawie! pozdrawiamy! [Piotrek]

    OdpowiedzUsuń
  3. I co dalej z Kartą włóczykija? Umarło?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty