3 dni w Kambodży - miniporadnik

Na wstępie chce zaznaczyć, że nie chce wam opisywać atrakcji turystycznych jakie czekają na was w Kambodży, ani jakie sami obejrzeliśmy. Celem tego wpisu jest próba przybliżenia Wam tego jak się odnaleźć w Kambodży będąc tam pierwszy raz.






Do Kambodży wybraliśmy się z Tajlandii raptem na pięć dni z czego 2 zajęła nam podróż. Do Kambodży przylecieliśmy liniami lotniczymi AirAsia, a całkowity koszt przelotu wyniósł 800zł na 3 osoby. W Kambodży na lotnisku spotkaliśmy się z dość dużą lekcją cierpliwości. Pierwszą kolejkę zaliczyliśmy z wnioskiem wizowym. Ponieważ moja żona zdoktoryzowała się z podróży do Kambodży to mieliśmy przygotowane zdjęcia do wizy ze sobą, więc koszt poniesiony to 30$ na osobę. Kolejną kolejkę zaliczyliśmy po odbiór paszportu z wizą, a następnie do odprawy paszportowej razem około godziny. To stanowiło takie zwieńczenie drogi z samolotu do hali przylotów którą to po płycie lotniska odbyliśmy na piechotę.

Internet to nie jest kluczowa ale ważna sprawa do której wrócę przy barierach językowych. Internet kupicie w przedziale od kilku do kilkunastu dolarów w zależności od ilości danych i myśle że warto wydać tą kasę aby mieś dostęp do map Wikipedii czy innych informacji w trakcie zwiedzania- to bardzo ułatwia sprawę. W hotelach internet jest dobry ale już np. w świątyniach go nie ma :)
Kartę SIM kupicie zaraz po wyjściu z hali przylotów po prawej stronie.

Po odprawie na szczęście nasze walizki już czekały więc mogliśmy wybrać się do hotelu. Tutaj wielkie podziękowania należą się Krzyśkowi z kanału Bush Brothers. Dzięki jego radom i kontaktowi skontaktowaliśmy się z Lam So High (https://www.facebook.com/lam.lower.9) który odebrał nas z lotniska i z którym dogadaliśmy się że przez trzy dni zawiezie nas do najciekawszych miejsc. Oczywiście mieliśmy transport z lotniska do hotelu w cenie pokoju, niestety potwierdzając swój przylot około 12 godzin przed przybyciem nie można liczyć że w hotelu odbiorą maila.

Droga z lotniska do Siem Rep ujawnia od razu subtelne acz znaczące różnicę między dwoma sąsiadującymi krajami.

Ulice są znacznie uboższe i bardziej zaśmiecone. Wzdłuż drogi można kupić owoce, jedzenie, mięso czy benzynę w plastikowych butelkach (tu nie ma sanepidów i nikomu nie przeszkadza że mucha usiadła na mięsie).


Street food nie jest tak powszechny jak na przykład w Bangkoku.


Wejście do hotelu stanowi przejście przez jeszcze większy kontrast między ulica a turystyką. W hotelu pełna kultura. Bagaże wniesione, pokój przygotowany można się zapoznać z nowym otoczeniem i sposobami funkcjonowania w Kambodży.

Czas coś kupić.

Turysta który przyjeżdża pierwszy raz, szczególnie z Tajlandii spotka się z pierwszą różnicą która trochę przeszkadza. Na ulicach jest mniej tak zwanego street food i nieco ciężej najeść się za przysłowiowe grosze. Oczywiście są sklepy. Jedne są bardziej cywilizowane (głównie w centrum miasta), inne mniej na (przykład przy naszym hotelu.) Tu mieliśmy spory blaszak w który było sporo towaru, nie mniej wyglądało to jak u Polsce podrzędny barak na zapyziałej wiosce- taki nieład i rozgardiasz w dość zaawansowanym brudzie. Street food, znaleźliśmy ale jego wygląd i ogólne wrażenie nie napawało optymizmem. Jedzenie było dobre ale stragany jedynie dwa więc byliśmy trochę zmuszeni do jedzenia w hotelowej restauracji. Restauracje są dość powszechnie dostępne ale tu ceny znacznie odbiegają od niskich cen do których przyzwyczaiła nas Tajlandia.



Waluta w Kambodży to RIEL, ale spokojnie możecie rozliczać się w dolarach a sprzedawcy z reguły są uczciwi i dość skrupulatnie zamieniają ceny z RIEL na USD i odwrotnie po kursie ok. 4000 riel do 1 $. Ceny są nieco wyższe od Tajlandzkich ale bardzo nieznacznie.



Puszka popularnej Coli czy sprite kosztuje pół dolara.

Obiad w restauracji to koszt od 5 do 10 dolarów na osobę

Uważać należy w dwóch przypadkach. W Kambodży znajdziecie produkty które znacznie przekraczają swą ceną granice zdrowego rozsądku, jak na przykład Snickers który w sklepie kosztował 2,75 $. Drugim miejsce są oczywiście wszelkie wejścia i wyjścia z atrakcji turystycznych. tu cena za puszkę coli szybuje z 0,5 $ do 1,5 $.



Lam był doskonale przygotowany i miał dla nas przenośną lodówke i zawsze zimną wodę- co sobie bardzo ceniliśmy. Pozostałe napoje kupowaliśmy poza centrami turystycznymi. Poza tym nasz przewodnik zabierał nas do restauracji gdzie jedzenie było dobre i akceptowalne cenowo (6-7$/osobę).

Reasumując. Śniadanie w hotelu, plus obiad po drodze w knajpie i coś do picia, oraz jakaś przekąska na kolację dawały koszt około 10 dolarów dziennie. Można znacznie taniej korzystając z mniej licznego street food lub robiąc jedzenie samemu. Dla nas 10$ na osobo dziennie było akceptowalne zwsażywszy że na zagraniczny urlop jeździmy maksymalnie raz w roku.

Przemieszczanie się.


Tu też wielkim ułatwieniem jest kontakt do kogoś kto się wami zajmie na miejscu. Nie chodzi nawet o koszty a o wygodę. Za dwa dni pracy prywatnego rikszarza zapłacicie 45$ a za przejazd od atrakcji do atrakcji zapłacicie od 1 do 3$ co sumarycznie da wam oszczędności.
O przemieszczaniu się pieszo między atrakcjami zapomnijcie. Przy 35 stopniach i wilgotności na poziomie wnętrza oceanu samo obejście świątyń stanowi nie lada wyzwanie. Na dodatek żebyście zrozumieli skalę trudności pieszej turystyki zamieszczam wam mapkę gdzie oznaczona jest kasa biletowa w stosunku do wejścia do Angkor Wat.

Mam nadzieję że jasne staję się to, iż własny rikszarz to naprawdę przydatna sprawa.

Przy okazji przemieszczania się warto wspomnieć o biurokracji. Nie chodzi o to, że wszędzie musicie wypełniać jakieś papiery, ale bilety kontrolują w każdym możliwym miejscu więc pilnujcie ich żeby ich nie zgubić bo bilety wstępu są drogie.

Bariera językowa

Bariera językowa to jeden z najpowszechniejszych ale i najprostszych do rozwiązania problemów.
Przede wszystkim informacji nie szukajcie u rikszarza ani w restauracjach tylko w internetach. Nie dla tego że w internecie dowiecie się czegoś lepiej ale dlatego że w ogóle się dowiecie.  Język angielski wśród Khmerów jest słaby i jeżeli wasz też jest nie najlepszy może się okazać że zapytacie o jedno a dowiecie się czegoś zupełnie odmiennego. Tu z pomocą przychodzi mapa, wikipedia, i google translate który khmerski posiada -choć niestety ze zdjęcia pisma nie rozpozna więc jak zalać tutejszy makaron w proszku musicie rozszyfrować sami.
Jeżeli chodzi o proste sprawy nie szukajcie wyszukanej komunikacji, Menu w knajpach jest obrazkowe a liczyć palce potrafi chyba każdy więc jak pokażecie obrazek posiłu i pokażecie dwa palce to skumają bez problemu i nie musicie się stresować.

Podsumowanie

Podsumowanie nie jest proste i zajęło mi dwa dni myślenia nad tym co mam tu napisać. Jak podsumować tak krótką podróż do kraju o tak bogatej kulturze, historii i co by nie mówić społeczeństwie.
Czy warto przyjechać do Kambodży?
Moim zdaniem tak i to jak najszybciej. Rozwój turystyki i napływ USD zmienia społeczeństwo które warto poznać zanim pieniądze i chciwość zepsuje je do reszty.
Czy warto zobaczyć zabytki?
Tu odpowiedź jest jasna i to również jak najszybciej, niestety tutaj powody są inne. Rząd Kambodży sprawia wrażenie jakby niezbyt interesowało go utrzymanie swojego dziedzictwa a jedynie czerpanie z niego zysków. W wielu miejscach w Internecie przeczytacie mnóstwo informacji o renowacjach i tym że zniknie część tego pomnika historii i przyrody gdyż ze względu na niszczącą siłę natury będą wycinać te piękne drzewa które przerastają świątynie. Prawda jest jednak inna, konserwacja jest na bardzo niskim i prymitywnym poziomie, a wręcz sprawia wrażenie tylko symulowanej w celu pozyskania środków na tę renowację. To smutny widok. Szczególnie że właśnie te zabytki i przyroda utrzymują znaczną część tego pracowitego społeczeństwa.



Świat w który traficie może was przerosnąć, to nie jest kraj dla wygodnickich dżentelmenów i panien które często mniej czasu spędzają w salonach piękności. Wszędobylski brud i poziom życia może przerosnąć nawet zaawansowanych preppersów i "survivalowców". Ale jak człowiek dostrzeże wolność społeczną, jak się dostrzeże to jakimi prawami i ideałami kieruje się społeczeństwo i odrzuci się naszą europejska pogoń za posiadaniem, to nagle idzie zrozumieć dlaczego Kambodża wygląda jak wygląda. Przed podróżą polecam zapoznać się z wiarą buddyjską, kołem Dharmy itd. To znacznie pomoże zrozumieć mentalność Khmerów. Oczywiście nie łudźcie się że traficie do świata buddyjskich mnichów i nikt was nie wydyma, ale mając odrobinę głowy na karku można spokojnie żyć w zgodzie z ludźmi jednocześnie dbając o to aby nie łamali oni własnych zasad wiary :) (na prawdę poczytajcie o kole Dharmy). Ja zarzekam się, że do Kambodży wrócę. Bardziej przyłożę się do poznania ich historii i kultury żeby lepiej zrozumieć to co można zobaczyć na miejscu. Wrócę po to, żeby znowu uświadomić sobie że nasza kultura pogoni materialnej jest funta kłaków nie warta a szczęście nie jest na koncie bankowym czy na 30 piętrze biurowca. Polecam to bardzo oczyszcza.

Ps. Czy wiecie dlaczego Tajowie i Khmerowie zdejmują buty przed domem i chodzą na bosaka? I czy już jedliście?


Komentarze

Popularne posty