Kiridashi od Domina - małe jest piękne!

Przy okazji naszego nessmukowego szaleństwa Dominik Kursa wysłał nam do zabawy ciekawy nożyk, jak sam to opisał zrobiony z resztek Szanowni Państwo przedstawiam wam mały-wielki nóż Kiridashi od Noże Pana Dominika, zapraszam do lektury.

Czym jest kiridashi?

Na początek trochę historii...Kiridashi (lub kiradashi) to mały nóż o kątowym końcu. Jest to japoński odpowiednik dzisiejszego noża precyzyjnego X-acto. Jego pierwotnym przeznaczeniem było ostrzenie i kształtowania pióra, przecinanie papieru itp. Skrybowie używali go do kształtowania końcówek pędzli i rzeźbienia klocków drewnianych do drukowania podpisów. Stolarze wykorzystywali nieco większą wersję do znakowania drewna i przycinania wpustów. W Japonii wszystkie dzieci niosły Kiridashi do szkoły w swoim piórniku. Można powiedzieć, że był częścią EDC każdego japońskiego ucznia:) Kiridashi możemy porównać do znanego w naszej kulturze scyzoryka, czyli niedużego nożyka do wszystkiego. Przez większą część jego długiej historii przypominał skalpel. Obecnie makerzy i firmy nożowe trochę eksperymentują z różnymi kształtami Kiridashi. Ponieważ w dawnych czasach metal (zwłaszcza lepsze rodzaje stali) był materiałem nie tak łatwo dostępnym jak teraz, w okresie średniowiecza małe cienkie ostrze zwykle mocowano woskowanym sznurkiem do końca naciętego kołka.

Dane Techniczne

Długość: 12,5 cm
Długość KT: 3,5 cm
Stal: NCV1
Grubość: 3mm
Pochwa: skóra
Rękojeść: goły tang + rzemień skórzany
Waga: ok 40g

Ogólne wrażenie

Sam nóż został wykonany przez Dominika ze skrawka stali który pozostał mu po innym projekcie a Domin stwierdził, że szkoda żeby się zmarnował. Takie podejście maker'a do materiału naprawdę zasługuje na pochwałę. Projekt tego Kiridashi to jak określił to Dominik, typowy nożowy "freestyle", jak wyszło oceńcie sami 



Nożyk najpierw trafił do Pawła, który nie zapałał do niego uczuciem dlatego po kilku dniach przekazał go mi, i ja użytkuję go już od ponad 1,5 miesiąca. Kiridashi do bardzo specyficzny projekt i korzystając na codzień z foldera lub fixed'a na początku ciężko znaleźć dla niego zastosowanie. Jednak kiedy zawiesimy nożyk na szyji i zaczniemy go po prostu nosić ze sobą zacznie ujawniać swoje zalety.

Sam nożyk wykonany jest z charakterystyczną dla Dominika Kursy dbałością o szczegół, połączoną z dużym wyczuciem estetyki i czymś co trudno jest scharakteryzować, ja nazwę to klimatem, ponieważ każde narzędzie wykonane przez Dominika jest bez wątpienia "klimatyczne". Tego subiektywnego odczucia nie odda żadne zdjęcie, trzeba to poczuć. Według mnie to uczucie towarzyszy nam za każdym razem kiedy w ręce weźmiemy produkt hand-made wykonany przez pasjonata. Wiem, wiem zaleciało fanbojstwem ale serio Domin to artysta w swoim fachu.

Wracając do Kiridashi, biorąc go do ręki moje pierwsze odczucie było takie że jest to nóż do tapet ze stałym ostrzem Bardzo ładnie wykonany, z oszczędnym oplotem z rzemienia na rękojeści w bardzo dopracowanej pochwie dostosowanej do noszenia jako neck. Waga zestawu (nóż + pochwa) jest właściwie nieodczuwalna. Z olbrzymią ciekawością przystąpiłem do testów, tj. noszenia Kiridashi na codzień…

Użytkowanie

Na wstępie zaznaczam, że wcześniej nie miałem doświadczenia w użytkowaniu necków, jednak po zawieszeniu Kiridashi na szyji szybko można o nim zapomnieć. Jego waga dla mnie jest nie odczuwalna a skórzany rzemień przyjemny w kontakcie ze skórą użytkownika. Ot, taki większy naszyjnik. Zresztą od razu muszę wspomnieć, że Kiridashi noszony na co dzień pod koszulą czy do popularnej "polówki" zamiast strachu wzbudzał w postronnych osobach duże zainteresowanie. Fajnie, że taki nożyk niejednokrotnie stawał się początkiem dyskusji o nożach custom czy o nożach ogólnie. Sposób noszenia, daje również przewagę w momencie kiedy zaczynamy noża potrzebować, dobywanie go jest szybkie i łatwe (nóż mamy na wysokości serca i sięcgnięcie po niego to chwila), taki ruch jest dla mnie bardziej naturalny niż dobywanie noża z kieszeni, jednak trzeba zaznaczyć, że wymaga to dwóch wolnych rąk, jedna musi przytrzymać pochwę.

Zapewne najbardziej interesuje was rzeczywista użyteczność tego typu noża. Jego zastosowanie jest równoznaczne z jego historycznym przeznaczeniem. Jest to synonim scyzoryka, małego podręcznego noża do lekkich prac. Idealnie sprawdza się przy otwieraniu paczek, prostym przygotowaniu kanapki czy nacinaniu kiełbasy przy grillu lub podważeniu jakiegoś małego elementu przy codziennych małych robótkach w domu czy biurze. Świetnie nadaje się do precyzyjniejszych prac w drewnie a także sprawdza się jako iskrownik do krzesiwa. Do czego Kiridashi się nie nadaje?

Odpowiedź nasuwa się sama po pierwszych oględzinach noża. Nie sprawdzi się jako nóż obozowy, struganie nim śledzi to męka a o batonowaniu możemy zapomnieć jednak nawet w lesie warto jest mieć go na szyi.
Z kronikarskiego obowiązku dodam, że nóż wykonany jest z stali węglowej NCV1, hartowanej wg mnie na 59-60 HRC (Dominik nie pamiętał na ile:) ), KT wyprowadzona jest na ok 20 stopni dzięki czemu stal jest agresywna i "jadowita". Właściwy proces obróbki cieplnej sprawia, że stal zachowuje standardową charakterystkę NCV1-ki: dobra agresja i łatwość ostrzenia (nawet "na kolanie"). 

Oczywiście stal węglowa wymaga uwagi ale nawet jeśli doprowadzimy do pojawienia się patynowego nalotu na głowni łatwo jest to ogarnąć przy pomocy cifa, pasty lekkościernej lub papieru wodnego o wysokiej gradacji.

Pochwa

Mały nóż, mała i prosta pochewka. Jednak nawet do tego elementu noża Dominik bardzo się przyłożył. Pochewka wykonana 3mm skóry, farbowanej na ciemny brąz i przeszyta czerwonym slamem. Całość ozdobiona została motywem "śmigła" lub wiatraka. Widać kunszt i dopracowanie tego elementu. Rzemień zastosowany jako zawiesie jest odpowiednio miekki i miły w kontakcie ze skórą, nawet przy całodziennym noszeniu nie drażni. Czerwony slam jest miłym smaczkiem który dodaje uroku całemu projektowi. Wielu nożorobów ma problem z obróbką skóry i wytwarzaniem pochew do swoich noży, Domin na pewno NIE zalicza się do tego grona.

Werdykt

Kiridashi to nie jest nóż dla każdego, osobiste preferencje użytkownika sprawiają że nie każdy się z nim polubi (vide przykład Pawła) jednak jeśli już znajdziesz dla niego zastosowanie to polubicie się tak bardzo, że ciężko bez niego wyjść z domu. Ja miałem to szczęście, że trafiłem na dopracowany egzemplarz od prawdziwego nożowego artysty, dzięki czemu oprócz funkcjonalności jaką odnalazłem w tym nietypowym narzędziu, znalazłem także duszę i smak prawdziwego customa- a to uczucie bardzo przyjemne dla nożowego freak'a jakim jestem

Jednym zdaniem - Japońska wariacja nt. scyzoryka, miłość od pierwszego cięcia ale nie dla każdego.

Pozdrawiam!
Piotrek

PS. Śledźcie dalsze losy tego nożyka na naszym kanale!

Koniecznie proszę polubić fanpage Domina!: https://www.facebook.com/kursaknives/

Komentarze

Popularne posty