Z nożem na koncercie Bon Jovi czyli baśnie i mity o ochronie imprez masowych.

12 lipca na warszawskim Stadionie Narodowym odbył się koncert Bon Jovi. Jasne jest, że nie mam zamiaru opisywać tutaj wrażeń z samego koncertu, ale w sposób przypadkowy i niezamierzony miałem okazję sprawdzić jak wygląda organizacja i zabezpieczenie imprez masowych na tak prestiżowym obiekcie jak stadion narodowy.
Jak przynajmniej teoretycznie powinno być dla wszystkich jasne, takich imprez dotyczy wiele aktów prawnych. Między innymi ustawodawca zawarł imprezy masowe w ustawach o organizacji imprez masowych Dz. U. 2009 Nr 62 poz. 504, oraz w ustawie o broni i amunicji Dz. U. 1999 Nr 53 poz. 549. I tak pierwsza z nich stawia przed organizatorem obowiązek zabezpieczenia imprezy, zapewnienie bezpieczeństwa jej uczestnikom. Druga zaś zakazuje posiadania między innymi noża i taki obowiązek nakłada na samego posiadacza. Przypomnę jedynie że nieznajomość prawa nie zwalnia z jego stosowania.
Co za tymi przepisami idzie? Ano z jednej strony mamy mieć odpowiedzialnych użytkowników noży i innej broni którzy mają się stosować do przepisów prawa i nie posiadać broni na imprezach masowych. Z drugiej strony mamy organizatora który ma zapewnić bezpieczeństwo wszystkim biorącym udział w imprezie, a więc w mojej opinii ma innych uczestników ochronić przed tymi co do pierwszej ustawy się nie zastosują i dodatkowo chcą broń w złych celach na imprezie masowej wykorzystać.
I tu zjawiam się ja. Użytkownik tak świadomy jak i niestety nieodpowiedzialny za jednym zamachem.  Sytuacja jest prosta, i dla wielu nosicieli noża w EDC raczej codzienna. Jak każdego dnia i w każdej sytuacjo posiadałem ze sobą nóż. Tym razem RealSteel Metamorph. 

Jako że nóż w kieszeni jest dla mnie ważniejszy od telefony tak więc mam go zawsze nie zastanawiając się nad tym zbytnio. Mam i już. Świadomość tego, że go posiadam i że jest to niezgodne z prawem pojawiła się dopiero na kontroli bezpieczeństwa, ale o tym po kolei żeby cała sytuacja była w 100% klarowna. 
Na koncert przyjechałem z moją żoną, a ponieważ nie jesteśmy stałymi bywalcami takich koncertów to nie wiedzieliśmy co i jak. Bramy na stadionie były otwarte od 16:30, koncert właściwy zaczynał się około 21:00, więc aby uniknąć tłoku przyjechaliśmy na 17:30. Faktycznie był to pomysł dobry. Na wejściu luźno żadnych kolejek tłoku i tak dalej, co dla danego wydarzenia ma duże znaczenie. Chodzi o to że nie było stresu, tłoku, ciśnienia które wywoływało by pośpiech ochrony, czy na bramkach bezpieczeństwa. Ochrona i organizatorzy mieli luz i bez nacisków i stresów mogli wykonywać swoje obowiązki. Pierwsze bramki spoko nie kazali nic z kieszeni wyjmować patrzyli tylko co się ma w ręku i czy się nie ma toreb i bagaży przekraczających gabaryt podany na ramce wejściowej. Pan nam kazał dopić napój energetyczny który mieliśmy w ręku wyrzucić puszki i puścił dalej. Nawet w tej chwili nie miałem świadomości że robię coś złego, bo świadomość że przecież mam nóż przyszła za pierwszymi bramkami. Za kilkadziesiąt metrów była kolejna bramka bezpieczeństwa tam już ludzie wyznaczeni przez organizatorów mieli wykrywacze metali. Lipa pomyślałem, i zacząłem się godzić z utratą noża. Nic bardziej mylnego. Na bramce pani poprosiła żeby wyjąć wszystko z kieszeni i wyciągnąć ręce na boki. W prawej kieszeni miałem portfel i nóż, w lewej zaś telefon wiec wyciągnąłem nóż z portfelem w jednej ręce i telefon w drugiej. Pani sprawdziła mnie ręcznym wykrywaczem od okolic klatki piersiowej do kolan mniej więcej, podziękowała i puściła dalej. 
Co było robić schowałem nóż do kieszeni razem z portfelem i poszedłem dalej. Przede mną przecież jeszcze było co najmniej jedno przejście i nie wiem co przy wejściu do sektorów stadionu. Na kolejnym przejściu obsługa jedynie sprawdzała bilety a dalej już tylko uprzejmi ludzie w kamizelkach pokazywali gdzie się kierować. Tak więc grzecznie zająłem swoje miejsce i zacząłem się zastanawiać jak bardzo jestem bezpieczny. Ja w sumie świadomy posiadacz noża popełniłem błąd i złamałem prawo. Jasne że przecież nikogo nie chciałem zranić, to jednak nadal nie dawało mi prawa posiadać noża. A gdybym był psychopatą lub świadomym chęci popełnienia przestępstwa człowiekiem to w sumie mógłbym taką drogę przejść bez problemu wnosząc nóż lub coś znacznie niebezpieczniejszego. W miejscu gdzie jest 40000 ludzi wystarczy jeden świr który nie będzie miał wyrzutów sumienia z powodu złamania tak zwanej ubojki. To znaczy że za moje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo mojej żony, innych ludzi i ich dzieci, odpowiadają ludzie którzy nie są w stanie znaleźć nie specjalnie ukrytego noża. Za tę świadomość dziękuję organizatorom a sobie zadaje pytanie. Czy jak będę znowu szedł na jakiś koncert to będę pamiętał żeby nie brać noża czy właśnie będę pamiętał żeby go zabrać.

Komentarze

  1. I czym tu się chwalić? Po prostu brakuje słów. I te zdjęcia, ta twarz pełna "dumy". Wstyd. Czytać hasło !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wnoszenie noża na imprezę masową i zabawa w kotka i myszkę z ochroną to nie jest dobry pomysł. W porządku, że nie miałeś złych intencji, jednak chwalenie się popełnieniem przestępstwa to nie jest dobry pomysł, lecz proszenie się o kłopoty. Szczerze mówiąc to nie wskazujesz problemu dziurawego sita ochrony, lecz ośmieszasz środowisko miłośników noży, którzy nosząc je przy sobie nie wiadomo po co i sztafirując się niemi wszędzie, i tak nie znajdują zrozumienia wśród normalnych ludzi.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty